Smutno mi do dziś, choć nie słuchałem typa nałogowo. Co usłyszałem, doceniałem. Za każdym razem, gdy się zetknąłem z jego nawijką, byłem zaskoczony.
Na pewno moim zdaniem rozjebał całą Molzę swoją zwrotką w Bit Forte.
Na pewno moim zdaniem rozjebał całą Molzę swoją zwrotką w Bit Forte.
Też numer z Mesem na Love Your Songs był moim numerem 2 (po Wątpliwościach) z tego mixtapeu.
Podwórka pytają miałem w odtwarzaczu, i choć nie była to moja ulubiona płyta nie raz wracałem z nią na chatę.
Po tej tragicznej informacji posłuchałem sobie jeszcze trochę młodego Leha, i tym bardziej mi przykro, że już nic nie nagra.
Nazywany często kopią Mesa, co raczej nie powinno być umają, mógł wyrosnąć na jego następcę. Miał wszystko co trzeba w grze, no może poza trochę większym ogarem. Flow, linie które zapadały w pamięć, muzykalność. Myślę, że z którymś materiałem, którego już niestety nie popełni, mógłbym zostać jego psycho. Tym bardziej, że coraz trudniej o typów z jajami na młodej scenie.
Jedyną pozytywną rzeczą wynikającą z jego śmierci, jest to, że teraz zapewne więcej osób się o LEHu dowie. Choć niewątpliwie lepiej byłoby docierać do nowych odbiorców poprzez nowy materiał.
BIG LEH Rest In Peace!

Komentarze
Prześlij komentarz