Słucham sobie tego albumu czwarty czy piąty raz i jestem trochę niezdecydowany co o nim myśleć. Czy jest to jakiś przełomowy materiał? Na pewno bardziej mi siedzi niż Groundzero mixtape, ale nie zrobił chyba na mnie takiego wrażenia jak LP. Chyba nawet nie robi na mnie takiego wrażenia jak Hacked by Gho5T.
Nie wiem czy trochę już mniej więcej wiadomo czego można się po chłopakach spodziewać. Beaty Steeza są stylowe, ale nie są już zaskakujące. Nawijka Oskara trochę zmiękła. Zrobiła się może mniej chamska i brudna, co jest na minus. Stylistycznie jednak flow kosmos, to na plus.
Są na tej płycie maks mocne akcenty, Interpol, Rotterdam, 112, spoko remake To nie był film z Rojkiem. Reszta kawałków jakoś nie wyryła mi na bani bruzdy, to z przyjemnością odpalam, choć może nie z taką zajawą jak odpalałem LP.
Skrecze, to nad czego brakiem kiedyś narzekałem. Są i są kozackie z klasycznych numerów.
Kolejną rzeczą wartą nadmienienia jest to, że poligrafia niestety mnie troszkę zawiodła. Nie mówię ze padaka, ale osobiście nie przepadam za digipackami. Co prawda jest karta, jak wielu zauważa do sypania ścieżek, ale ten gadżet, poza tym, ze mi jest zbędny, to nie odczaruje jednak jakiegoś zawodu jaki poczułem po odpakowaniu płyty. Swoja drogą trudno już coś wielce odkrywczego wymyślić po poprzednich kozackich wydaniach, choć gdzieś tam liczę na to, że jeszcze nie wszystko jest zdradzone i czeka na nas jeszcze jakaś niespodzianka, np. związana z zastosowaniem tej karty.
Myślę, ze wszystko to składa się na konkluzje, że PRO8L3M trzyma swój poziom, a ja liczę wciąż na wielkie zaskoczenie. Na wszystkich płaszczyznach. Myślę, że to niestety już czas zmienić trochę podejście i z nowym PRO8L3MEM liczyć na kolejny kozacki materiał, ale już nie tak zaskakujący jak na początku PRO8L3MOWEJ kariery. I to nie kwestia spadku formy duetu, a kwestia nazbyt wygórowanych moich oczekiwań. Płyta jest kozakiem i na pewno będzie jedną z najważniejszych płyt w tym roku.
Nie wiem czy trochę już mniej więcej wiadomo czego można się po chłopakach spodziewać. Beaty Steeza są stylowe, ale nie są już zaskakujące. Nawijka Oskara trochę zmiękła. Zrobiła się może mniej chamska i brudna, co jest na minus. Stylistycznie jednak flow kosmos, to na plus.
Są na tej płycie maks mocne akcenty, Interpol, Rotterdam, 112, spoko remake To nie był film z Rojkiem. Reszta kawałków jakoś nie wyryła mi na bani bruzdy, to z przyjemnością odpalam, choć może nie z taką zajawą jak odpalałem LP.
Skrecze, to nad czego brakiem kiedyś narzekałem. Są i są kozackie z klasycznych numerów.
Kolejną rzeczą wartą nadmienienia jest to, że poligrafia niestety mnie troszkę zawiodła. Nie mówię ze padaka, ale osobiście nie przepadam za digipackami. Co prawda jest karta, jak wielu zauważa do sypania ścieżek, ale ten gadżet, poza tym, ze mi jest zbędny, to nie odczaruje jednak jakiegoś zawodu jaki poczułem po odpakowaniu płyty. Swoja drogą trudno już coś wielce odkrywczego wymyślić po poprzednich kozackich wydaniach, choć gdzieś tam liczę na to, że jeszcze nie wszystko jest zdradzone i czeka na nas jeszcze jakaś niespodzianka, np. związana z zastosowaniem tej karty.
Myślę, ze wszystko to składa się na konkluzje, że PRO8L3M trzyma swój poziom, a ja liczę wciąż na wielkie zaskoczenie. Na wszystkich płaszczyznach. Myślę, że to niestety już czas zmienić trochę podejście i z nowym PRO8L3MEM liczyć na kolejny kozacki materiał, ale już nie tak zaskakujący jak na początku PRO8L3MOWEJ kariery. I to nie kwestia spadku formy duetu, a kwestia nazbyt wygórowanych moich oczekiwań. Płyta jest kozakiem i na pewno będzie jedną z najważniejszych płyt w tym roku.

Komentarze
Prześlij komentarz